Menu:


Artykuły


Start
Recenzje
Historia
Projekty
Porterety
Featuringi
Dyskografia
Artykuły
Wiadomości
Zdjęcia
Tapety
Teksty
Mp3
Wideo
Download
Subskrypcja
Księga Gości
Forum
Linki
Konkurs
Autor




Artykuł udostępniony za zgodą i dzięki uprzejmości autorki - Emilii z Magazynu Hip Hop www.mhh.pl...

MAGIK - wydaje mi się, że tej postaci nie trzeba nikomu rekomendować. Śp. Piotr Łuszcz był raperem o tyle wyjątkowym, że z szarego, zwykłego małolata stał się wzorem nawet dla starszych od siebie artystów. Ten chłopak zmienił oblicze polskiego hip hopu. Pewnego dnia spotkałam się z jego rodzicami. Siedząc przy komputerze Piotra długo dyskutowaliśmy o jego twórczości. Serdecznie zapraszam Was do zapoznania się z treścią tego wyjątkowego wywiadu.

Zatem na początek zasadnicze pytanie. W jakim mniej więcej okresie, może w jakim wieku Piotrek zaczął interesować się hip hopem i jak wyglądała jego droga na początku?

Była taka sytuacja, że Piotrek już w szkole podstawowej po prostu zaglądał do MTV. Po prostu lubił słuchać, oglądać ten program. Oczywiście, pamiętam wtedy nie było MTV Polska jeszcze. I zauważyłem, że zagląda właśnie na czarnoskórych wykonawców i tego rodzaju muzykę jak hip hop w wykonaniu właśnie amerykańskim. No i później jak dało się zauważyć jak miał jakieś tam pieniążki to wydawał je właśnie na tego typu płyty, z tymi wykonawcami, których zaobserwował na MTV. Tu było widać, że go ten rodzaj muzyki interesował. Od tego się zaczęło, że tu podejrzał, później kupował ten materiał na płytach, bo kupiliśmy mu taki prosty komputer Comodore C64 i na tym sobie to odtwarzał i to były te początki.

Z kim zaczynał tworzyć, czy myśleć o tworzeniu? Słyszałam, że z Jajonaszem, z Dabem i z Ganem coś chyba na początku kombinował...

Tak. Znaczy najpierw to ja dostrzegłem, że z kolegą zza winkla jak to się mówi - na niego mówili Jajo. Z nim najpierw zaczęli coś robił. Przychodził tu i słychać było zza drzwi jak tam próbują tworzyć swoje zwrotki. Później na pewno jak już teraz wiadomo przyszedł Dab z Joką. I tak w trójkę, bo pamiętam, że ten Jajo po prostu...Piotrek go chciał dołączyć do zespołu, niemniej nie byli bardzo za tym pozostali. No i tak została ta trójka- powstał Kaliber 44. No i najczęściej to u nas. Tutaj nagrywali. Zbierali się i każdy przynosił jakieś swoje zwrotki, jakieś materiały, natomiast z tego co wiem to pierwsze takty do tego to robił Piotrek, bo chociaż na tak marnym sprzęcie to próbował na tym Comodore tą muzykę jakoś tam robić. Jak wydali płytę Kaliber 44 to tedy Piotrek już kupił sobie za pierwsze pieniądze, pamiętam bardzo dużo wtedy wydał, bo było to 5 tysięcy to kupił sobie ten w tym czasie najnowszy, najlepszy komputer. Automatycznie napisał do Warszawy. Przysłano mu kartę muzyczną Sound Blastera i program na nieszczęście tylko w języku angielskim. To muszę Ci powiedzieć, że ten chłopak siedział po nocach i tłumaczył z angielskiego na polski obsługę tego programu, by później samplować, żeby ciąć sample do te muzyki. Wytrwałość nie poszła na marne, bo nikt później nie znał tego programu tak jak on.

A czy nie było jakichś kłopotów z sąsiadami, bo słyszałam, że chłopaki urządzali sobie czasem różnego rodzaju podwórkowe akcje, minikoncerciki na ławce, czy na klatce etc.

To znaczy problemy były i z mamą, bo mama zawsze tam pukała w ścianę albo w drzwi u Piotrka w pokoju, żeby był ciszej, bo sąsiedzi, prawda? Ale też się słyszało od sąsiadów. Że co to tam takie muzyki, czy to nie można by ciszej. Starałem się tłumaczyć wszystkim, że no nie robi tego po nocach, a podobnież interesuję się tym więc nie sposób mu zamknąć to wszystko. Mówię ?dobrze, że siedzi w domu. Że nigdzie nie łazi. No może jego zainteresowania nie podobają się wszystkim, bo jest to akurat taki rodzaj muzyki, ale ja jestem zadowolony, że nigdzie mi się nie włóczy, że jest w domu, że mam go tu na miejscu.? No i tak jednej czy drugiej osobie, która tam po sąsiedzku coś zaczęła dogadywać . Ja powiedziałem, że jeżeli by to robił po 22:00 to oczywiście, natomiast każdy ma sobie prawo puścić głośniej muzykę za dnia. Czy to będzie twist czy to będzie rap to zależy od zainteresowań. I tak po prostu uspokoiłem, no nie mniej jednak było tak, że wychodząc potrafili sobie dość mocno zaśpiewać na klatce, czekając na windę. Zanim winda dojechała to oni sobie kończyli to co zaczęli w domu.

Czy państwo byliście od początku pozytywnie nastawieni do zainteresowań Piotra, czy coś jednak denerwowało?

Tzn. ja byłem nastawiony pozytywnie do momentu kiedy był sam. Tzn. Kiedy nie wchodziła w grę rodzina. Dlatego, że nie wiązało się to z jakimś nakładem, utrzymaniem rodziny. No później, prawda pojawiło się małżeństwo, dziecko i po prostu zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że z początku nie przyniesie to na tyle jakichkolwiek dochodów, by Piotr mógł utrzymać rodzinę i byliśmy doi tego niewątpliwie nastawieni sceptycznie. Mówiliśmy mu, że owszem, niech robi to co robi, bo lubi, ale niech nie traktuje tego jako podstawowe źródło utrzymania siebie no i rodziny. Żeby robił to poza jakąś poważniejszą pracą, która da mu stały dochód. (...)

Zatrudnił się później. Tu niedaleko do takiego prywatnego punktu składania komputerów i rozpoczął tam pracę. Pracował co prawda niedługo, bo był niezadowolony z racji wykorzystywania jego czasu, a pieniążki raczej były bardzo skromne. Bardzo się zdenerwował na właściciela, bo upomniał się o dodatek za nadgodziny, a tamten wymówił mu pracę, Dostał wymówienie.(...)

Niemalże każdy z kim rozmawiałam o Piotrze, mówił o nim jako o artyście wyjątkowo wrażliwym na jakość swoich utworów. Można powiedzieć, że dla wielu był wzorem, ale czy on sam miał jakieś wzorce wśród artystów, nie amerykańskich.

Słyszałam, że bardzo mu się podobało to co robił Rahim. Podziwiał go i chciał robić to tak jak on... Tak, bo to jest tak, że Piotr uważał i kontynuował to, że w rapie powinna być prawda. ATo znaczy w tekście ma być to zawarte co jest rzeczywistością. Nie ma fikcji, ani wymyślonego tekstu, tylko tekst ma mówić o czymś co istnieje albo o czymś co istniało. Dążył do tego, by to było wykonane perfekcyjnie, żeby to odzwierciedlało prawdę i to co on chce w tym momencie przekazać. Jemu musiało się to podobać. On musiał to akceptować. Ja mu wielokrotnie mówiłem : ?Musisz tolerować i swoich współtowarzyszy, bo oni też mają prawo mieć swoje uwagi? Nie mniej jednak Piotrek zawsze chciał być tą górą i dążył do tego by to było po jego myśli. Mnie dzisiaj się wydaje, że wiele osób, które pracowały z nim jak słucha tego to chyba przyzna, że ta wersja, którą on zaakceptował, ta wersja, która jego zadawalało pozostała. Jakie są efekty to ja nie muszę chyba mówić, bo to może by źle zabrzmiało, ale doceniają to inni do dzisiaj i myślę, że jeszcze wiele czasu upłynie, że będą oceniać to, ze no to było w jakiś sposób wyjątkowe.

W jakim miejscu i o jakiej porze Piotr najczęściej pisał swoje teksty?

No to był największy problem jeśli chodzi o nas. Nie mogliśmy zrozumieć jego, choć nam wielokrotnie nadmieniał, że jemu najlepiej pracuje się w nocy. Bezwzględna cisza, nic nie dobiega z zewnątrz nic z wewnątrz. No i siadał, a muzykę mu się najlepiej układało z słuchawkami na uszach. No i mówił nam- ja wtedy nie śpiewam, a do tego co po prostu mam napisany tekst układam w nocy muzykę. A to wymagało największego spokoju, bo tekst mówił, że może pisać na wyrywki. Natomiast muzykę, jak się skoncentruje na jakimś wycinku tekstu, do którego trzeba to trzeba po prostu to zakończyć, bo jak się położy i by spał to już wątek się traci.

Gustaw opowiadał, że Piotrek potrafił dzwonić do niego w środku nocy i śpiewać mu kawałki. Śmiał się, że pewnego razu w ciągu dwóch godzin (oczywiście w nocy) zaśpiewał mu 5 wersji jednego kawałka! Pytał czy dobrze, czy Fokus i Rah będą chcieli do tego rymować itd.

Tak, tak, tak. No, w tym czasie on chciał po prostu na gorąco się tym podzielić. Tym co zrobił na przykład. Nie patrzył na to, ze w tym momencie ktoś inny może spać, ale włączał na pewno komórkę i dzwonił nie i tam, prawda półgłosem śpiewał to co zrobił. On po prostu tym żył. No cały czas mu mówiliśmy,, no przecież jest dzień. Noc jest przecież śpij, wypoczywaj" No później. Nie uwierzy Pani, ale kładł się na podłogę, brał zeszyt i na tym zeszycie zasypiał. Przy tym zeszycie zasypiał. No na pewno widziała Pani takie zdjęcie w internecie. To nie jest wymysł, bo to się zdarzało wielokrotnie. Przy zeszycie zasypiał, dlatego, że przesiedział kupę nocy. Zatem gdzieś ten organizm wypocząć musiał.

Dziękuję uprzejmie za wywiad.

Proszę bardzo.

Autor: Sis~R

Artykuł udostępniony za zgodą i dzięki uprzejmości autorki - Emilii z Magazynu Hip Hop www.mhh.pl...



All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2002 serwis www.pfk.one.pl